poniedziałek, 13 października 2014

"Mała rzecz, a cieszy" :-)

Witajcie:-) Dzisiaj zaglądam do Was po krótkiej nieobecności. Nie pokażę dziś nic z moich nowych prac, bo wszystko chwilowo odeszło na dalszy plan, ale ogarnę się i powrócę do dokończenia i zrobienia tego co "zalega mi w głowie";-) Potrzebowałam kilka dni "wolnego" :-) 
Spędziłam weekend z Wiktorką, która wróciła z chemii z Warszawy:-) Dziś mój Aniołek poszedł do szkoły. Dzieci ją wyściskały, naprzytulały:-) Tydzień jej nie było i została tak miło przyjęta. Zaakceptowały ją i polubiły, ale to było oczywiste, ona jest stworzona po prostu do kochania... Dzisiaj moja "mała rzecz, a cieszy" to dwie szklanki świeżego soku z pomarańczy i dwie kanapki! Huura:-) Wiki coś zjadła i wypiła:-) Jaka radość! Przez chemioterapię strasznie trudno zachęcić ją, namówić, poprosić, wyprosić, nakłonić, etc żeby w ogóle coś zjadła. Okropnie schudła, wygląda jak patyczek i tyle też waży...Żołądek pewnie skurczył jej się do wielkości ziarenka grochu i to kolejny problem, bo jak już je to właśnie mikro-porcje. Jak sprawa będzie się pogarszać skończy na woreczkach żywieniowych...ale modlę się i wierzę, że sama da radę, dziś był progres:-) 
W sobotę żeby przemycić choć kilka kęsów wymyśliłam zawody w rozpoznawanie smaków. Razem z siostrą miały zasłonięte oczy i musiały na podstawie kawałka "czegoś tam" włożonego do buzi na wykałaczce rozpoznać z czym mają do czynienia. A to trafił się kawałek banana, a to jabłko czy oliwka, pestki dyni etc. Zawsze te kilka kawałków do przodu. Udało się:-) W piątek dała się namówić na zrobienie pizzy:-) Przy okazji powstała chyba najmniejsza pizza świata o średnicy 2 cm:-) dla jej pieska Blakusa:-) Miała ser, czosnek niedźwiedzi, kukurydzę, pomidory, cebulę, solankowy twaróg i keczup:-) Blakus dostał pół porcji, drugie pół zjadła Wiki;-) plus około 1/3 kawałka pizzy więc znowu do przodu. Moja mama chciała położyć na pizzy kawałki smażonej ryby, ale Wiki protestowała. Potem mówi mi na ucho: "Nie chciałam, bo wtedy Ty byś nie jadła"...zawsze o nie pamięta...Kochana jest, a człowiek cieszy się z każdego kęsa, z każdego mililitra napoju, ze wszystkiego:-)
Uszyłyśmy kwiatki z organzy do opasek (takich z materiału). W domu Wikusia nosi sobie takie opaski. Ozdobiłyśmy kokardkami i perełkami papcie i nawet stopki;-) Wybrałyśmy projekt sowy na poduszkę, którą uszyję dla Wiki i drugą dla jej siostry:-) Naśmiałyśmy się, namalowałyśmy wzorki na paznokciach, kolorowałyśmy, gadałyśmy i robiłyśmy milion rzeczy jakie robią dwie dziewczyny miło spędzające czas;-) Wiki była niezmiernie szczęśliwa, że mój mąż przyjechał po mnie dużo później niż było to zaplanowane:-) Zawsze się z tego cieszy, to jedyna osoba, której wieczne spóźnialstwo mojej drugiej połowy przynosi autentyczną radość:-) 
To były cudowne dni, jak zawsze. Człowiek czerpie z nich tyle ile się da. Cieszy każdym uśmiechem, każdym gestem, choć czasami przechodzą ciarki po plecach gdy mówi "jak będę dorosła" albo o czymś co planuje za jakiś czas, bo każde takie stwierdzenie wywołuje prośbę" Daj Bożę"... I człowiek tak żyje płacząc z radości, bo dostaje telefon od Mamy, że zjadła dwie kanapki i cała rodzina się cieszy i wciąż modli się o nią i dziękuje za wszystko i wierzy, wierzy nieustannie, że będzie z nami, że wyzdrowieje i wszystko się w końcu ułoży...

18 komentarzy:

  1. to naprawdę super wieści, jak miło się czyta taki post:) życzę Wam aby tych zjedzonych kanapek było jak najwięcej, tak samo jak tych dobrych chwil:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie że dziecko wraca do zdrowia, mam nadzieję że z każdym dniem ,będzie już tylko lepiej, coraz lepiej, co do jedzonka to nutridrink, ale to pewnie wiecie, fajnie że Wika cieszy się z tak małych rzeczy , bo wtedy z dużych będzie potrafiła się cieszyć całym sercem, dużo zdrowia życzę malutkiej, oj dużo i czeka na zdjęcie poduszek, które wykonacie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nutridrinkow nie pije niestety. Oby wróciła do zdrowia

      Usuń
  3. Oby było coraz więcej takich radosnych, małych a cieszących sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Często nie potrafimy cieszyć się z małych rzeczy. Dużo zdrówka i siły dla Viki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszy mnie Twój optymistyczny post:) W tym chyba tkwi sens szczęścia. Cieszmy się z małych rzeczy:) Trzymam za Was kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite ile jest radości w tym pozornie smutnym poście :) jestem pełna podziwu i zyczę dużo zdrówka dla Wiktorii i dalej takiej super siły dla jej mamy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Aguś jesteś niesamowitą osobą ,kobietą ..jesteś jednym z tych uroczych aniołów które lepisz !!!
    mam wielką nadzieję i tego życzę by dla Was z Nieba zawsze spadała anielska moc!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. o mamo, wzruszyłam się ...
    życzę Twojej kruszynce mega dużo siły w dochodzeniu do zdrowia, a Tobie wytrwałości i cierpliwości. cieszy mnie Twoje podejście do zycia, Twój optymizm - zostaję u Ciebie i będę się tego uczyć od Ciebie!!!
    pozdrawiam i trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrówka życzę Wiktorce;) Co do jedzenia to nie ma się co dziwić, bo czasami dorosłemu nie da się wmusić, chociaż powinien doskonale rozumieć, że jeść trzeba, żeby mieć siły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie przeczytać taki napawający optymizmem i radością wpis:) Trzymam mocno kciuki za Aniołka!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozdrowienia dla Ciebie i Wiktorii......Przepraszam,że mój blog jest chwilowo niedostępny, odezwę się po zmianach,pozdrawiam serdecznie,Yolanda

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdrowia życzę, sił i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  13. lepszego środowego poranka nie mogłam sobie wymarzyć :) czytając tak optymistyczne prognozy buzia aż sama się uśmiecha a mokre oko nie przeszkadza :) wspaniale!!Kochana życzę by Wikusia daj Boże spełniła wszystkie swe marzenia!!Wspaniale że ma taką ciocię,prywatnego Anioła stróża:)Jesteście cudowne!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna jest ta mała Wiktoria. Tak los ją ciężko doświadcza już na samym początku drogi. Cieszę się, że ma koło siebie tyle osób pełnych miłości. Wiem, że to banalne słowa ale mocno trzymam za nią kciuki. To nie jest wiek na chorowanie tylko na zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie chwile spędzone razem są bezcenne, dają wiele energii, wiele siły :) Oby wszystko poszło jak najlepiej, i obyście mogli spędzać czas z tą małą, ukochaną przez Was istotką istotką bez lęku o przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za każde pozostawione tutaj słowo:-)