wtorek, 19 sierpnia 2014

Piknik rozmaitości Ostromecko i kilka przemysleń o chińszczyźnie i rękodziele;-)

Witajcie:-) Jak wiecie w niedzielę razem z mężem pojechałam na drugi Ostromecki Piknik Rozmaitości. Organizowany był w Zespole Pałacowym. Odbył się w drugi dzień inscenizacji "Jak to Szwed pod Bydgoszczą wojował". Żałuję, że nie zorganizowano go również w pierwszy dzień pokazów, ale mówi się trudno. Pogoda dopisała, tylko przez chwilkę deszczyk próbował się rozgościć, ale sobie w końcu odpuścił i nie było więcej niespodzianek;-) Stoiska usytuowane były w dwóch niezależnych miejscach. Szkoda, bo połączenie ich w całość z pewnością było by ciekawszym rozwiązaniem zarówno dla odwiedzających jak i wystawców. Jak to na takich imprezach powszechnie wiadomo: kiełbasa pieczona, frytki, itp...ale oscypki skąd się z góralem wzięły nie wiem do teraz;-) No i oczywiście "atrakcje" w stylu rycerskie hełmy z plastiku w towarzystwie mieczyków z tegoż samego surowca... Nachodzi mnie zawsze wtedy refleksja w stylu: plastikowy hełm około 30zł, miecz nie pamiętam, ale w sumie około 50zł na chińskie badziewie (przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam tą opinią, ale tak uważam). Za rzeczy, które za minutę się rozpadną i wylądują z pewnością po godzinie zapomniane w kącie wśród innych zabawek. I na to ludziom jakoś nie szkoda pieniędzy i nikt się nie targuje kupując chińszczyznę, nie narzeka że drogo;-) Wszystko z masowej produkcji, odlewy, etc. Szkoda, gdy obok Panie stoją z masą uroczych przytulanek, mięciutkich maskotek ręcznie uszytych, wyjątkowych i takich "dla dzieci", do pokochania, a nie nauki agresji, etc. Potem słyszało się nie raz "widziałaś tego króliczka- 30 zł, jaka drożyzna", a przy mieczu z chińskiej fabryki: "Ile za te hełmy?" - "trzydzieści" - "dobra, dwa proszę" ;-) 
Osobiście nie narzekam, bo udało nam się sprzedać wiele cegiełek dla Wikusi. Jednak takie podejście do rękodzieła, do efektu prac ludzkich rąk, kreatywności, zawsze mnie porusza i zasmuca, że wygrywa chińszczyzna, która nie może tak naprawdę konkurować z rękodziełem ani oryginalnością, ani jakością, ani najczęściej też ceną, gdyż wiele osób sprzedaje często swoje wyroby taniej niż w Chińczykach...
Przy okazji jeszcze raz serdecznie dziękuję za wsparcie akcji "Pomoc dla Wiktorki". Wiele przedmiotów znalazło nowy dom, gdzie z pewnością dadzą wiele radości swoim nowym właścicielom. Otrzymując cegiełki, dostaliśmy pewnego wyjątkowego aniołka z masy solnej- "taką panią wiosnę otuloną kwiatkami, z potokiem wody i ptaszkami, wianuszkiem na głowie". Aniołek tak mi się spodobał, że chciałam sama kupić go jako cegiełkę, ale w końcu postanowiłam, że najpierw zabiorę go na kiermasz. Pomyślałam, że jak na nim nie znajdzie domu, to kupię go ja. Jak się okazało aniołek jako jeden z pierwszych został "adoptowany";-) Kupiła go młoda dziewczyna, nazywając "takim zielnym";-) Co bardzo mi się spodobało:-) Na stoisku mieliśmy kartkę z opisem akcji i z informacją na co idą zbierane fundusze. Kiedy powiedziałam jej po zapakowaniu aniołka, że całość pieniędzy zostanie przekazana na Wiktorkę, odpowiedziała, że właśnie z tego powodu go kupiła. Bardzo się ucieszyłam, że aniołek znalazł nowy dom, chociaż sama już widziałam go na ścianie w swoim;-) Finansowo wyszłoby na to samo, ale dzięki temu ktoś jeszcze zrobił coś dobrego dla drugiego człowieka ;-) Dziękuję:-)
A tu dwa zdjęcia z kiermaszu: I ciekawostka: ta różowa laleczka obok kartki z napisem "So cute" poleci z nową właścicielką do Azji, szerokiej drogi;-)
 A tu drugie ujęcie: druga część stoiska:

























Połączeniu naszych prac z cegiełkami dało cudowny efekt;-) Zainteresowanie było duże i dzięki temu udało nam się zebrać fundusze dla Wikusi. Wiktorka jutro jedzie na rezonans magnetyczny do Warszawy. Coś mi się pomyliło, bo myślałam, że będzie on w okolicach września, a tu i rezonans i kolejna chemia, tym razem trzydniowa. Wypadają naszemu Słoneczku włosy, garściami...do tej pory wypadły jej "tylko" po bokach i z tyłu głowy, a teraz już wszędzie. Dla Wiki to ciężka sytuacja, bo bardzo chciała zapuścić włosy. Uwielbia czesać się w dobierane warkocze, wpinać świecące spineczki, etc... Obiecałam jej kiedyś, że jak wypadną jej włoski, to ja też zgolę swoje. Akurat miałam się w tygodniu wybrać do mojej pani fryzjer, żeby wyciąć boki i tył, ale chyba się wstrzymam. Pewnie niedługo będzie trzeba się pozbyć ich wszystkich. Najwyżej będę chodzić w chusteczce albo kupię sobie perukę;-) A co tam , jak Wiki poczuje się dzięki temu lepiej, to nie warto nawet się nad tym zastanawiać. 
Dzisiaj wyjątkowo długi post, mam nadzieję, że nie usnęliście;-) Jeszcze raz wszystkim dziękuję i życzę miłego dnia. Koniecznie trzymajcie mocno kciuki za rezonans, niech jego wyniki będą cudowną wiadomością! Oby!
Zapraszam na www.masa-solna.pl

26 komentarzy:

  1. Kciuki trzymam za wyniki a z pozostałą częścią posta zgadzam się w 100%....sama też czasem jeżdżę na kiermasze....i ...mam tego samego rodzaju odczucia co Ty....jeszcze pół biedy jeśli organizatorzy staną na wysokości zadania i rękodzielników umieszczą w centrum imprezy...a nie na zapomnianych tyłach.....

    OdpowiedzUsuń
  2. super że kiermasz się udał:) mocno trzymam kciuki za Wiktorię:) co do płacenia za rękodzieło to faktycznie ludzie narzekają, że jest drogie, ale nikt nie pomyśli ile kosztuje nas pracy, ile kosztują surowce...przykre to ale ludzi chyba się nie zmieni, nie mniej należy cieszyć się z tych osób które potrafią nas docenić:)pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękodzieła nie da się przeliczyć na roboczo-godziny, surowce mają kosmiczne ceny, włożone serce bezcenne;-) Gdyby nie radość tworzenia, to by człowiek chyba po to w ogóle nie sięgał;-)

      Usuń
  3. Cudne rzeczy na kiermaszu!
    To fakt ludzie kupują zawsze i wszędzie tą tanią chinszczyzne. Nie patrzą na to, ze ktoś musiał sie niezłe napracować, aby zrobic np takiego aniołka. A co do Wikusi - trzymam kciuki!!! Oby było dobrze!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. takie kiermasze mają swój urok i dają niepowtarzalny klimat ..co do rozmyślań o chinczykach zgadzam się całkowicie "cudze chwalicie a swego nie znacie "pasuje tu jak ulał ...
    trzymam kciuki za wyniki badań a Tobie powiem że jesteś niesamowita z tymi włosami ale masz rację w takich sytuacjach robi się wszystko by dziecko czuło się lepiej :)
    pozdrawiam Was gorąco ...
    rozumiem że paczuszka dalej nie doszła ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic nie dotarło, nic o niej nie wiadomo... Co do włosów Basieńko- to tylko włosy, nic więcej, nie szata, ani włosy zdobią człowieka;-) Skoro się kogoś kocha, z kimś przyjaźni, to samopoczucie drugiego człowieka jest najważniejsze. Zawsze miałam długie włosy, najczęściej do pasa. Teraz mam boba, a za chwilę będę pewnie łysa jak z pewnością niedługo Wiki. No to będziemy sobie dwie łyse główki i tyle. Nic w tym niesamowitego. Ot ludzki odruch;-)

      Usuń
  5. Cieszę się, że akcja dla Wiki tak się ładnie udała. Trzymam mocno kciuki żeby wszystkie badania i leczenie szły sprawnie i jak najmniej boleśnie.
    Co do chińszczyzny to się w pełni z Tobą zgadzam. Ostatnio ciągle słychać o jakiś wpadkach z chińskim zabawkami. Nawet trujące zabawki się zdarzają. Dziwię się, że ludzie jednak ryzykują i dzieciom to badziewie kupują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam o takich przypadkach. Niestety ludzi to chyba nie rusza;-)

      Usuń
  6. Nie sposób usnąć, bo opisujesz wszystko bardzo ciekawie. Trzymam kciuki za Was i wyniki !!! Jesteś wielka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny kramik, piękne prace, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i wszystkich darczyńców:-)

      Usuń
  8. Piękne stoisko Agnieszko , szlachetny i szczytny cel , trzymam kciuki za pozytywne wyniki. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, kciuki ściskać mocno;-)

      Usuń
  9. Szkoda, że dla większości ludzi takie wyroby są za drogie. Nie biorą oni pod uwagę tego, że trzeba wydać na materiały oraz poświęcić sporo czasu, żeby coś ładnego stworzyć. Już dawno się tym zraziłam i zazwyczaj tworzę dla rodziny i znajomych oraz na prezenty. Pozdrowienia przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było śmieszniej, to były tańsze niż chińszczyzna;-)

      Usuń
  10. Jak można przejść obojętnie obok takich cudeniek jakie pokazujesz i wejść na stoisko z tandetnymi zabawkami?!Ja nie pojmuję takiego podejścia,ale myślę,że sporo jeszcze wody upłynie,zanim ludzie docenią rękodzieło.
    Teraz wiem o kim pisałaś u mnie na blogu.Trzymam kciuki za zdrowie Wikusi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu ludzie nie umieją docenic rękodzieła , lecą na masówkę i tyle i nie ma znaczenia że cos nie jest warte kwoty jaką płacą
    trzymam kciuki za Wiki
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  12. trzymam kciuki, kramik pięknie się prezentował

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też trzymam kciuki.Trzymajcie się dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne stoisko i piękne prace!!! Dużo zdrówka dla Wiki...
    Ja też byłam na kilku kiermaszach i doskonale wiem o czym piszesz, niestety...
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  15. Kramik prezentował się bardzo ładnie :) masz rację co do niedoceniania rękodzieła. Trzymam kciuki za Wiki

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne stoisko szkoda, że tak daleko bo anielica w turkusowej sukienusi była by zapewne już moja :) gdzieś po głowie w podświadomości cały czas pojawia się temat Wiki... sama mam dwójkę dzieci i nawet nie chce myśleć co muszą przeżywać rodzice.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za każde pozostawione tutaj słowo:-)